Tytuł 1111

treść posta

wtorek, 16 stycznia 2018

Biało dookoła

    Sypnęło śniegiem i mogłam nareszcie sfotografować swojego kota, tak ,jak to sobie dawno wymyśliłam. Co prawda nie obyło się bez problemów ,  bo padał śnieg i zasypywał kotu oczy.
A nie wyobrażałam go sobie inaczej, jak tylko w plenerze .





Ponieważ hafcik mi się  strzępił, więc  od spodu podkleiłam go paskami fizeliny:

Dziękuję serdecznie za każdy pozostawiony komentarz. Są one niezbędne nie tylko w chwilach zwątpienia,ale znacznie dodają energii.
Pozdrawiam Jola

niedziela, 7 stycznia 2018

Zima ,a zimy ni ma

   To,że nie ma prawdziwej zimy, to mnie bardzo cieszy.Dużo jeżdżę , głównie  po lokalnych drogach i bezdrożach , więc taka pogoda to zaleta w mojej pracy. Ale do zdjęć kota w zaspie trochę śniegu by się przydało . Zdjęcia by się cyknęło w białym puchu i po kłopocie .  A tak to jak mam czas na fotki, to nie mam pomysłu,miejsca,dobrego oświetlenia .



Właśnie ze światłem kojarzą mi się chyba niewesołe święta moich sąsiadów . Matka z ok.czterdziestoletnim synem. Wiem, że na swoje życie w dużej mierze zapracowali (?) . Ale w święta -smutny,czarny dom pozbawiony elektryczności robi bardzo przygnębiające wrażenie na przejezdnych .Grzegorz przez czas świąteczny nie wystaje też pod sklepem. Dyskretna pomoc sąsiadów w zakresie jedzenia czy ubioru  nie stworzy świątecznego nastroju. Pozamykani,schowani głęboko,tak jakby wyjechali na wakacje.
Cóż ,  trzeba powrócić do weselszych wiadomości . Mojego kota Wasyla przybywa bardzo powoli z braku czasu . W dodatku haft wymagający wiele uwagi. Jestem też już zdecydowana, żeby kupić stojak do tamborka w Hobby Studio. Z zakupem muszę poczekać jeszcze chwilkę ,  ponieważ teraz nie mam czasu ,  żeby czekać na kuriera, a nie chce mi się leźć do sąsiadów i prosić o odebranie paczki. Na dzień dzisiejszy praca wygląda jak na zdjęciach .  Ponieważ bardzo wszyscy  lubimy fotografować swoją kicię , więc nie mogłam sobie  i ja  odmówić przyjemności zrobienia jej fotki.
 Wszystkim zagladajacym składam też z okazji Nowego Roku życzenia zdrowia, kreatywności , miłości , czasu na pasje .
  Jola

środa, 29 listopada 2017

Kot Wasyl

Kot Wasyl cd.
  Prace nad kotem Wasylem w dalszym ciągu trwają. Przede mną najtrudniejszy etap czyli french knoty. Ćwiczę je na brzegu kanwy ,w związku z tym moja praca wygląda jakby ją pchły obsiadły. Sam kot to kombinacja krzyżyków z podwójną nitką i z pojedynczą, nitki jednego koloru i łączone . Sama jestem ciekawa czy podołam . Aż tak zaawansowana hafciarsko, to ja nie jestem. Zazdroszczę  tym wszystkim, którzy  mają w swoim otoczeniu kogoś ,  kto się zna choć odrobinkę na haftowaniu, kto wyniósł z z domu te umiejętności. Z kim można się  na bieżąco konsultować. Ja jestem totalny samouk. Kiedyś mialam manię  szycia . Szylam sobie spódniczki i bluzki, a moja mama śmiała się ,  że  to nie jest uszyte tylko pozszywane. Jak było, tak było, ale jak patrzę na jakość tego, co jest teraz w sieciówkach, to było może i czasami lepsze.
Szycie dla siebie to jest dla mnie etap już zamknięty ,  ponieważ moja psiapsióła to bardzo dobra krawcowa. Z początku patrzyła na moje wyroby ze zgorszeniem , potem z grozą i zabierała się  za poprawki.   W końcu stwierdziła, że ja z tą jakością szycia, to jestem jak chodząca antyreklama i ona na to pozwolić nie może .  W kwestii szycia działa u mnie jak kontrolerka z działu jakości .  Kiedyś ,  gdy nocowała u mnie, odkryła brzydko wszyty zamek do pościeli i zwyczajnie mnie obsobaczyła za brak staranności. Teraz , jak ma do mnie przyjechać  to chowam głęboko wszystkie "jakbądzie".
Ale wracam do haftu, który staram się wyszywać starannie.  Na dzień dziesiejszy prezentuje się tak:




Dziękuję za poświęcony czas, komentarze i doping.
                                                                                   Jola

sobota, 11 listopada 2017


Absolutnie muszę mieć
   Myślę , że mało jest rzeczy ,co do których mamy przekonanie, że to jest właśnie to i tylko to. Kiedy przeglądam internet ,widzę mnóstwo interesujących  wzorów haftów,które mi się bardzo podobają . Jest ich tyle, że w powodzi tego dobra, sama już nie wiem co wybrać .  Ale z kotem Wasylem to była inna sprawa. To było jak grom. To było TO!  Absolutnie muszę to mieć !
     Dynamika tego haftu,kolory ,urzekły mnie od pierwszej chwili.W dodatku sposób postępowania mojego kota, która ciągle się czai na widok ptaków. Ptaszyska są jednak zwinniejsze. Jest to wzór z firmy "  Zołotyje ruczki" o rozum.21x37 cm, 34 kolorów . Oprócz  kolorów  podstawowych są łączenia , french  knoty, oczywiście back stitche ,półkrzyżyki.
        Pomyślałam  sobie, że przyda się mojej Titusi towarzystwo innych kotów . Bo w domu nie jest w stanie zaakceptować  żadnego  innego zwierzaka.        Gdy znaleźliśmy Azę, biednego, zabidzonego, pobitego i bardzo strachliwego psa, Tita , cztery razy mniejsza, rzucała się na nią z pazurami i goniła po podwórzu. Azalii, ze względu na jej strachliwość nie dało się z początku zbytnio lubić.  Żeby ją jakoś nazwać, wołaliśmy na nią Aza. Z czasem okazało się, że jest to miłe i słodkie psisko i została  Azalką.  Teraz z Titą żyją we względnej zgodzie.Ale gdy trafiło nam się  jakieś porzucone kocię ( bo tylko takie zwierzęta u nas mają rację bytu), musieliśmy znosić jej wrogość , albo szukać nowego właściciela.
     Tematyka zwierzęca jest mi bardzo bliska, bo nasze zwierzaki zawsze były i są niesamowite.Taki dar losu w postaci słodkich,ufnych, kochających serduszek ,obleczonych w futra.
Tak będzie  wyglądał gotowy haft:



A to początek wraz z modelką:





Widok z bliska:
Dziękuję za Wasze odwiedziny, komentarze, doping.Może któraś z Was ma na koncie lub w planach taki haft?
Pozdrawiam Jola


czwartek, 26 października 2017

Zodiakalny lew
  Mimo braku czasu i niechęci  do tego haftu, nareszcie prawie koniec. Zostało mi jeszcze kilkanaście połkrzyżyków tła..  Niechęci ,  bo jak zaczęłam futrzaka samymi marchewkowymi kolorami, to wzór  wydawał mi się  brzydki  i idiotyczny.
Teraz, po dodaniu niebieskich kolorów , uważam ,  że  haft nabrał wyrazu i jest taki jakie było założenie - czyli z przymrużeniem oka.
Bo  ten zodiakalny lew odzwierciedla w jakiś  sposób  charakter swojego "czlowieczego" brata.Mój  syn to "kawał chłopa ", ciepły ,  z poczuciem humoru. Ale jak ktoś bardzo się o to prosi, to potrafi ugryźć .
Już się nie mogę doczekać ,  kiedy zabiorę się za następny projekt. Będą  to podchody kota Wasyla. Na razie, czytając  opis projektu jestem przerażona  i zastanawiam się ,  czy dam radę . Cóż ,  kupione, trzeba spróbować .


Dziękuję za poświęcony czas i miłe słówka .
Jola

poniedziałek, 2 października 2017

Słoneczna jesień

   Po deszczowej pogodzie nareszcie przyszło parę dni naprawdę pięknych i słonecznych . No, aż chce się żyć . I życie byłoby naprawdę piękne , gdyby nie mój samochód . Przed wyjazdem na urlop oddałam samochód do mechanika z poleceniem, żeby mi zajrzał wszędzie  do samochodu gdzie potrzeba i zrobił tak, żebym  mogła jeździć spokojnie, nie martwiąc się ,  że  się coś  popsuje. Bo  sprawny samochód w mojej pracy to podstawa. Moje pobożne życzenia  sprawdziły się  tylko w zakresie zapłaconej kasy. Mimo dwukrotnych reklamacji (pani się tylko wydaje, że jest nie tak, tu wszystko jest w porzadku), spadł dopiero co założony pasek rozrządu . Mam tydzień przestoju, a do naprawy wał  i silnik. No ,to skoro ponarzekalam,czas przejść  do mojego lwa.
Myślałam , że  taki mały hafcik pójdzie mi raz dwa, a tu psikus.Bardzo podobne do siebie kolory powodują , że  trzeba wytęźać uwagę ,  żeby się  nie pomylić. Hafcik wbrew pozorom dość  wymagający .
Wzór  znalazłam w Internecie , na rosyjskiej stronie. Tak wyglądają moje postępy :


Znalazłam też  sposób  na moją  pomocnicę w wyszywaniu, która bardzo dba o to, żeby mnie oczy nie bolały i centralnie układa się  na wzorze, burząc wszystkie moje oznaczenia. Kupiłam kolorowe , samoprzylepne paski i je przylepiam do kartki.
Wygląda  to tak:

   

   Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Pozdrawiam Jola